sobota, 31 sierpnia 2013

Przesunięcie daty publikacji

Witajcie! Zmieniły mi się plany i kolejny rozdział zostanie opublikowany 01.09.2013 (W sam raz aby pogodzić się z myślą o szkole ") ). Tak więc bardzo przepraszam za problem i w zadośćuczynieniu do jutrzejszego rozdziału dorzucę małą niespodziankę ☺
                                                                              POZDRAWIAM!
 

czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 2-Jeden, zwykły dzień.


Jeden, zwykły dzień

Po ułożeniu się do snu pod jednym z drzew, bardzo szybko zasnąłem, zmęczony pełnym przygód dniem. Liczyłem na spokojny odpoczynek, lecz…

 -Alarm! Smoki atakują! Smooooookiii…-usłyszałem przerażony męski głos.

Natychmiast zerwałem się na łapy, lecz powstrzymała mnie niewidzialna siła.

      Spróbowałem zawyć, żeby ostrzec tych którzy jeszcze się nie obudzili. Nie udało mi się. Mój pysk, moje łapy, wszystko było sparaliżowane! Zrezygnowany obserwowałem jak smoki porywały bezbronne wilczątka. Jeden ze smoków skierował na mnie swój wzrok i…

-Pobudka, śpiochu! Jak długo będziesz spać?!-usłyszałem radosny głos wilczycy spotkanej poprzedniego dnia.

-Ja…smoki…ratunku!!!-wykrzyczałem zaspany.

-Matko wilczyco, nie rozumiem, czemu wszystkim gościom śnią się smoki?!-powiedziała zażenowana - wstawaj już, musisz poznać, jak wygląda życie w wiosce!

         Niechętnie wstałem z wygodnego legowiska i stanąłem obok pięknej wilczycy.

           Miała ona białe jak śnieg futro, silne, zwinne łapy, oraz przecudne błękitne oczy…

         Przyglądaliśmy się tak sobie przez chwilę i ruszyliśmy w stronę wioski.

    -Słuchaj-zagadnąłem-Jak masz na imię?

-Cassandra-odpowiedziała-mów mi po prostu Casy.

      Po krótkiej chwili dotarliśmy do wioski.
Wioska ta miała swój urok. Było tam kilka rustykalnych straganów z mięsem, owocami i warzywami…jednak moją uwagę przyciągnął sklep z rękodziełami. Były tam garnce gliniane, figurki ze słomy, naszyjniki z kamyków i wiele więcej ciekawych rzeczy. To właśnie tam zaprowadziła mnie Cassandra.

-Witaj w moim sklepie-uśmiechnęła się do mnie gdy przechodziliśmy przez próg.

-Łaaał…sama to wszystko zrobiłaś?-zapytałem z niedowierzaniem, oglądając naszyjnik z pereł.

-Tak, nie lubię się chwalić-powiedziała ciut speszona. Po chwili dodała-Wiesz, może pomógłbyś mi prowadzić interes?

-Bardzo chętnie!-odpowiedziałem odruchowo.

-To świetnie! Potrzebowałam pomocnika, a każdy z wilków w wiosce ma już zajęcie.-odpowiedziała zadowolona-Jest jedno miejsce które koniecznie muszę ci pokazać!-zawołała, wybiegając ze sklepu.

         Biegnąc za nią, znów poczułem uczucie lekkości.

-Casy! Stój! Coś ci pokażę - zawołałem. Cassandra się zatrzymała i zawróciła.

          W tym momencie zacząłem się unosić nad ziemią.

-Ojejku! Jak tyś to zrobił?-zapytała z podziwem.

-Sam nie wiem. Czasem po prostu zaczynam się unosić-odpowiedziałem wzruszając ramionami.

-Potrafiłbyś mnie wziąć na grzbiet, abyśmy szybciej dolecieli w to miejsce które chcę Ci pokazać?

-Chyba tak. Ale lepiej abym wziął się w łapy, będziesz miała lepszą widoczność-odpowiedziałem, chwytając ją za kark.

-No to lecimy!-krzyknęła radośnie.

Co jakiś czas przekazywała mi zalecenia, w którym kierunku mamy lecieć.

-Już niedaleko. Lądujemy - Postanowiła w pewnym momencie.

Posłusznie wylądowałem na ziemi i po odstawieniu Cassandry przeciągnąłem się.

-Chodź za mną-powiedziała. W jej oczach pojawił się niebieski blask.

Pędziliśmy tak, aż w końcu zatrzymaliśmy się na polanie, na której rosło ogromne, rozgałęzione drzewo otoczone stawem. Na całej polanie panowała niebieska poświata, a gdzieniegdzie latały wróżki. Casy siedziała obok mnie i wpatrywała się w drzewo. Jej oczy stały się całkowicie niebieskie, a z jej gardła wydobywały się melodyjne pomruki.

-Cassandra? Co się z tobą dzieje?-spytałem cicho.

Odpowiedział mi kolejny melodyjny pomruk.

       Siedzieliśmy tak dosyć długo, aż w końcu Casy się ocknęła.

-Już jestem. Lubię tu przychodzić. Moja dusza odbywa wtedy podróż wokół świata, a moje ciało pozostaje w stanie transu. Rozumiesz?

-Tak, tak. Mam pytanie, czy masz jakieś magiczne moce?

-Jeszcze nie. Moja dusza podróżuje po najbardziej niebezpiecznych zakątkach, w poszukiwaniu Odłamków Mocy.

-Odłamków Mocy?-zdziwiłem się, gdyż nigdy o czymś takim nie słyszałem.

-Tak. Każdy wilk w wiosce dostaje od szamana magiczny naszyjnik z pudełeczkiem na Odłamki Mocy-mówiąc to, zaprezentowała wisiorek który miała na szyi. Błyszczał on wszystkimi kolorami tęczy - Gdy zbierzesz pięć odłamków, otrzymujesz jedną moc. Najlepsze wilki mają nawet po osiemdziesiąt odłamków…a ja mam trzy. Brakuje mi jeszcze dwóch do uzyskania jakiejkolwiek mocy. A bardzo chciałabym jakąś mieć. Nawet szczeniaki mają umiejętności odziedziczone po potężnych rodzicach, a ja?! Dwa lata i ciągle nic.

-Może…ja mógłbym ci pomóc?-zasugerowałem.

-Mógłbyś to zrobić? To bardzo niebezpieczne. Kiedyś, gdy kradłam jeden odłamek smokowi, ledwie uszłam z życiem!

-E, tam-machnąłem lekceważąco łapą-damy radę.

Cassandra popatrzyła na mnie oczami pełnymi wzruszenia.

-Dziękuję - szepnęła. –nikt dotąd nie oferował mi swojej pomocy. Wracajmy do wioski, już późno.

        Po dotarciu do wioski pożegnałem się z Casy która poszła do swojej chatki.

-Na pewno nie chcesz przenocować u mnie? Mam dużo wolnego miejsca.

-Dzięki za propozycję, ale wolę spać pod drzewem.

-Spoko. To do jutra!-zawołała.

           Bardzo długo o niej myślałem. W końcu zapadłem w głęboki sen.
Następna część już 30.08.13, lub 31.08.13!

Wskazówka dla pisarzy

Witajcie, wszyscy czytelnicy tego skromnego bloga ^.^

W tym wpisie zamieszczę wskazówkę dla pisarzy.
 
"Jeżeli chcesz spotęgować napięcie w książce, używaj równoważników zdania"
 
W tym poście chcę również podziękować mojemu starszemu bratu Bartkowi, za udzielanie mi cennych porad.
 
Mam nadzieję, ze porady które tu zamieszczam się przydadzą. Zezwalam na kopiowanie porad :)
 
 

                                                                        POZDRAWIAM!

środa, 28 sierpnia 2013

Następny rozdział już niedługo!

Witajcie, czytelnicy! Chciałam Was poinformować, że nowy rozdział zostanie dodany 29.08, bądź 30.08. W międzyczasie na pewno dodam jeden wiersz lub poradę dla pisarzy.
Tak więc...

Dziękuję za uwagę i zachęcam do dalszego śledzenia bloga!

Rozdział 1- Wstęp.


Początek wszystkiego

Ciemność. Mróz. Strach. To pierwsze rzeczy, których doświadczyłem na tym świecie. Z moich narodzin pamiętam tylko tyle, że schodziłem...z nieba. Urodziłem się jako wilk, lecz nie wiedziałem nawet jak wyglądam. Włóczyłem się po ciemnych, niebezpiecznych lasach, a zajmowała się mną Matka Natura. To ona zsyłała mi jedzenie i wodę. Z czasem, zacząłem sobie radzić sam. Po wielu latach istnienia zdziwiłem się, że jeszcze żyję, gdyż większość moich nielicznych znajomych już dawno została pochowana na cmentarzysku. Miałem wrażenie, że to wszystko było tylko złym mglistym snem, snutym bez końca. W tym dziwnym stanie miesiące zdawały się umykać jak sekundy. Cały czas byłem pogrążony w dziwnym transie. Wieczorami przychodziłem na pewną skałę. Nazywałem ją Skałą Strachu. Parę razy miałem dosyć włóczenia się po pustym, ciemnym lesie. Miałem ochotę zwinąć się w kłębek i czekać aż coś lub ktoś mnie zabije. Zawsze jednak taka istota uciekała, oślepiona światłem bijącym z głębi mojej duszy. Tak więc najwyraźniej byłem skazany na nieskończone samotne życie w tym smutnym otoczeniu. Co jakiś czas widywałem smoka lub feniksa, lecz nie udawało mi się nawiązać z nim rozmowy. „Dlaczego z nikim nie mogę porozmawiać? Czemu jestem skazany na samotność?”- myślałem. Jednak pewnego dnia samotność, pragnienie porozmawiania z kimś, oraz ogromna ochota na wydostanie się z tego lasu skumulowały się i popędziłem wprost przed siebie, przedzierając się przez ostre ciernie i smagające mnie po twarzy gałęzie drzew. W pewnym momencie przestałem czuć ziemię pod łapami, a las w kilka chwil stawał się coraz mniejszy i mniejszy. Zorientowałem się, że zaczynam się wznosić, choć nie mam skrzydeł. Przerażony próbowałem się rzucać na wszystkie strony i…gwałtownie zacząłem spadać w dół. Mocno się poturbowałem i nie ruszałem się stamtąd przez jakiś czas.

Gdy poczułem się trochę lepiej, postanowiłem zbadać moją umiejętność latania. Zastanawiałem się, co wtedy zrobiłem takiego, że zacząłem się wznosić. Postanowiłem próbować wszystkiego, co przyjdzie mi do głowy. Najpierw szybko biegłem. Nic się nie stało. „Może muszę po prostu podskoczyć?”- rozmyślałem. Znowu nic.

„Już wiem, jak skoczę ze skały na pewno mi się uda!”- myślałem, że to dobry pomysł, lecz w efekcie leżałem w tym miejscu kolejne parę dni.

      Gdy już się wzmocniłem, odpuściłem sobie latanie i postanowiłem polegać na własnych łapach. Szedłem tak i … zacząłem się wznosić.

Jejku! Znowu latam!”-pomyślałem i już drogą powietrzną leciałem przed siebie.

      Po jakimś czasie zauważyłem brzeg oceanu. Postanowiłem wlecieć jak korkociąg do wody, a potem spróbować lecieć pod powierzchnią oceanu. Udało mi się! Ze zdumieniem odkryłem, że oddycham pod wodą! Czułem się tak dobrze, jak nigdy dotąd. Bawiłem się z delfinami, odwiedzałem podmorskie jaskinie, rozmawiałem z syrenami, karmiłem egzotyczne ryby. Po skończonym odpoczynku wyleciałem z wody i dalej leciałem przed siebie.

        Następnego dnia, lecąc bardzo wysoko nad oceanem, dostrzegłem zielone kropki na nim. Postanowiłem, że zobaczę co to jest. Zlatywałem z ogromną prędkością. Myślałem, że to bagno, lecz pomyliłem się. Z całej siły uderzyłem łbem o coś twardego. Zobaczyłem ciemność.

   

 

Obudziłem się w małej, drewnianej chatce.

-Auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!! - zawyłem przerażony. Zerwałem się z łóżka na którym leżałem i wypadłem z chaty jak błyskawica.    

    Była ciemna noc, biegłem na oślep. Poczułem, że wpadłem na kogoś.

-Kim ty jesteś?! Jakim prawem na mnie wpadłeś?!-usłyszałem rozdrażniony kobiecy głos.

-Y, ja, eee, ten, tego…-wydukałem oszołomiony.

-Ach, ty to ten, co z całej siły rąbnął łbem o skałę! - chichotała, a jej czerwone oczy zmieniły kolor na niebieski.

-Możesz mi powiedzieć gdzie jestem?! - spytałem zdenerwowany.

-Tylko spokojnie! - powiedziała nieznajoma wilczyca - Witaj w Wolfernii.              
Dalsza część wkrótce ;)                                                                                                        

Witajcie!

Witajcie, czytelnicy!

Jestem młodą pisarką. Na tym blogu będę po prostu podpisywać się Marta. A właśnie, co będę publikować na tym blogu?
Po pierwsze, co jakiś czas będę wstawiać tutaj fragment mojej książki "Wilcze przygody". (Obowiązuje całkowity ZAKAZ KOPIOWANIA!)
Po drugie, będę wstawiać tu porady dotyczące pisania książek, aby wasze książki byłe jeszcze lepsze!
Po trzecie, będę też umieszczać tu moje wiersze.
(Tu też obowiązuje zakaz kopiowania!)

Tak więc...życzę miłego czytania ;-)